Bifobia? Czyli dlaczego bi nie są lubiani.

(kliknij, by powiększyć)
źródło pierwotne: the-toast.net

Biseksualizm? Niewątpliwie podwaja twoje szanse na randkę w sobotnią noc.
Woody Allen


Niewątpliwie? Może i tak, może faktycznie biseksualiści mają większe pole do popisu, a przez to i większą szansę na bycie szczęśliwym, ale czy na pewno dzięki temu mają łatwiej? Ich możliwości sprawiają, że w homoseksualnym środowisku pojawiło się ciekawe zjawisko o nazwie bifobia. A może nawet nie tylko w tym jednym środowisku. Cytując Homopedię (ciekawa nazwa, prawda?): Bifobia - (ang. biphobia), pojęcie określające niechęć odczuwalną w stosunku do biseksualności, biseksualistów jako grupy społecznej czy  indywidualnych osób o orientacji biseksualnej.


To pierwszy wpis, do którego musiałem się trochę bardziej przygotować i poprosić o pomoc innych. Nie mam wyrobionej opinii na ten temat, a i nie czuję jakiejś nienawiści do bi. Dlatego, by sobie pomóc, w dość sporej fejsowej grupie osób LGBT zapytałem o stosunek gejów i lesbijek do biseksualistów, często niemile nazywanych bigosami. Oczywiście jak to bywa u Polaków z umiejętnością dyskutowania, wywołałem malutką burzę, pojawiła się lawina komentarzy, ale i kłótnie, jedni zaczęli obrażać bi, ci z kolei reagowali na te ataki bardzo agresywnie. Jednak udało mi się z tego mętliku wyłuskać kilka ciekawych wniosków. Poprosiłem też trzy znane mi osoby, by wypowiedziały się na temat biseksualistów i stosunku gejów i lesbijek do nich - kolegę Krzysztofa, jako biseksualistę, przyjaciółkę Magdę, jako lesbijkę i dobrze znanego Wam Mikołaja, jako geja. Tak, by mieć jak najlepszy obraz całej sytuacji. Zapytałem ich, czy słyszeli o tej awersji homoseksualistów do biseksualistów, czy spotkali się kiedyś z jawnym okazywaniem tego, a także co sami o nich myślą. Przyznam szczerze, ich odpowiedzi niewiele różnią się od tych, których udzielili mi ludzie z fejsowej grupy. Oto, co mi powiedzieli.

Magda:
Jestem les w 99%, ten jeden procent zostawiam na sławy typu Johnny Depp, Villy Valo... Osobiście nie mam nic przeciwko bi. Przyjaźnię się z kilkoma takimi dziewczynami. Nie miałabym też nic przeciwko temu, by być z osobą bi w związku, w końcu jak jest ze mną, to i tak tylko na mnie zwraca uwagę :-) Nawet blisko było, a bym z taką dziewczyną była. Jeżeli chodzi o awersję, to to jest proste. To wynika ze strachu, że gdyby doszło do czegoś, to osoba bi wybrałaby życie hetero. Dziewczyny często boją się, że jak ich połówka znajdzie sobie faceta, to je rzuci (bo to facet). Co dla mnie jest głupotą, bo jak jesteś z kimś w związku (udanym), to, kurwa, nie zostawisz go nawet dla pieprzonego Johnny'ego Deppa! Wynika więc to ze strachu i  kompleksów (w sensie bi laska wybierze faceta, będzie go wolała, wobec tego jak mogę z nim konkurować?). Słyszałam też, że wielu ludzi uważa to za brak dojrzałości: "Zdecyduj się w końcu co wolisz". A to nic innego jak szufladkowanie. 
Cofam! Nie jestem les. W tym momencie jestem Marto-seksualna (dziewczyna Magdy). Człowiek to człowiek, nieważne jaka płeć. Nie wyobrażam sobie być z facetem, a czasem wręcz obrzydzeniem mnie napawa sama myśl o nim, ale nie wiadomo co życie przyniesie. 
Także może pewnego dnia, kiedy mój idealny związek się rozpadnie (tfu tfu), z pomocą przyjdzie mi uroczy, grubszy, mało urodziwy pan, a ja dla niego stracę głowę... 
I na koniec - niestety z tego co słyszałam, dużo dziewczyn jest anty-bi. Chociaż wiesz, to też ciężko powiedzieć, bo raczej z mojej grupy znajomych dziewczynom to zwisa, ale z tego co słyszałam, większość jest anty.
Mikołaj:
W mojej opinii temat biseksualizmu zawsze był poniekąd tematem tabu. Sam przez pewien okres mojego życia zastanawiałem się czy nie jestem biseksualistą. Co miało na to wpływ? Pewnie sporo czynników, ale głównie chodziło o to, że byłem cholernym tchórzem. Bardzo długo moja podświadomość wmawiała mi, że jeśli jest się gejem, to w jakiś sposób facet zostaje pozbawiony swojej męskości. Zadeklarowanie biseksualizmu zawsze pozostawiało jakiś margines bezpieczeństwa w tym temacie – ‘lubię spać z facetami, ale laską też nie pogardzę, więc nadal jestem prawdziwym mężczyzną’. 
W pewnym momencie zrozumiałem, że jestem tylko i wyłącznie gejem. Dziś z pewnością mogę powiedzieć, że nie umiałbym stworzyć prawdziwego i w pełni szczerego związku z kobietą. 
Moja opinia o biseksualizmie? ‘Moda? Trend? Niezdecydowanie?’ Te hasła rzucane, gdy tylko pojawi się ten temat wśród ludzi, są tak górnolotne jak nasze społeczeństwo. Wiedza na temat tej orientacji jest na tak żałosnym poziomie jak kultura osobista Polaków. Paradoksem jest to, że geje krytykują osoby deklarujące biseksualizm. Oczekują akceptacji, a sami nie akceptują. Jeśli ktoś uważa się za biseksualistę i mu z tym dobrze to jaki jest sens wmawiania mu, że żyje w zakłamaniu? Tylko i wyłącznie jego wybór. Tak jak geja czy lesbijki. I tyle.
Krzysztof:
Z mojego doświadczenia wynika, że geje nie lubią mężczyzn biseksualnych. A nawet często ich nie akceptują. Zakładając pierwszy profil na fellow popełniłem błąd, podając orientację bi. Oprócz tego, że byłem często ignorowany, to zdarzały się osoby, które wysyłały do mnie wiadomości ze swoim krytycznym zdaniem na temat osób biseksualnych. Najczęściej zarzucano mi, iż nie potrafię zaakceptować swojej seksualności. Pojawiały się stwierdzenia, że ludzie mogą być homo albo hetero, a ci, którzy nie akceptują tego kim są, nazywają siebie bi. Dodatkowo zetknąłem się z opinią, iż interesuje mnie wyłącznie seks, że będąc bi nie nadaję się do związku z mężczyzną.  
Jeżeli chodzi o trwalsze relacje pomiędzy osobą homo a bi, to różnica orientacji przyczynia się do sytuacji spornych i czasami braku zrozumienia. Zdarzało się, że podczas jakichś kłótni czy dyskusji padały stwierdzenia, że nie rozumiem osób homo, bo mam dużo łatwiej, dlatego, że w każdej chwili mogę być w związku z kobietą i żyć jak „normalny” człowiek. Niejednokrotnie usłyszałem: „jesteś bi, dlatego nigdy nie zrozumiesz jak ja się czuję”. Różnice pomiędzy dwoma partnerami mogą wpływać pozytywnie na relację, dzięki nim związki stają się bardziej urozmaicone, ale niestety różnica orientacji jest tą, która z mojego doświadczenia wpływa najczęściej negatywnie. 
Nawiązując nowe znajomości staram się nie poruszać tematu mojej orientacji. Wiem, że jest to pewna nieszczerość. Niestety jestem tylko słabym człowiekiem i staram się nie dopuszczać do sytuacji, w których będę się czuł niekomfortowo. Bycie bi wcale - jak mogłoby się wydawać - nie ułatwia życia, można być napiętnowanym przez ludzi hetero jak i przez ludzi homo.

Sami widzicie. Biseksualistów oskarża się o to, że są za bardzo... frywolni. Bo mogą skakać z kwiatka na kwiatek i to częściej niż geje czy lesbijki. Bo mają, jak pisałem, więcej opcji, nie muszą ograniczać się zaledwie do jednej płci. Często mówi się o nich, że są niezdecydowani, bo jak to - czuć pociąg zarówno do facetów jak i bab? Trzeba się zdecydować, wóz albo przewóz, nie można mieć tego i tego. Ale to zawsze mi się kojarzy z gejami uniwersalnymi w seksie, o których krążą plotki, że są ukrytymi pasywami. O nich też przecież można powiedzieć, że są niezdecydowani, bo ani to pasyw, ani aktyw. Czy w takim razie gej uniwersalny wygłaszający dość ostre poglądy o biseksualistach będzie hipokrytą?

Kolejny problem - strach. Strach, że może zdradzić nie tylko z facetem, ale też z dziewczyną. Bo z facetami jeszcze możemy konkurować, ale jak konkurować z płcią przeciwną? Przecież tak się nie da. One mają to, czego my nigdy mieć nie będziemy i na odwrót. Mózg rozjebany. W dyskusji, która zrodziła się z mojego pytania na fejsie, łatwo dało się wyczuć zranione głosy. Osoby, które najostrzej krytykowały biseksualistów, były tymi, które cholernie ucierpiały właśnie przez nich. Dziewczyna, którą dziewczyna zdradziła z facetem albo po prostu źle się zachowała. Chłopak, którego chłopak przeleciał jakąś laskę, więc pewnie wszyscy bi są tacy puszczalscy i niestali w związkach. Moim zdaniem nie można tak uogólniać, jedna jaskółka wiosny nie czyni, ale traumę rozumiem. Sam przecież nabrałem traumy po niektórych przypadkach, może nie bi, ale jednak sprawiających, że krzywo patrzę teraz na przykład na studentów medycyny. Uogólniam, choć nie powinienem.

Mój kontakt z biseksualistami był niewielki. I z tego co sam zaobserwowałem, w każdym z trzech przypadków pojawiło się skrajne pójście w jedną stronę. Rafał, którego tu opisywałem, ten ciut zniewieściały, jest bi. Trochę to komiczne, zważywszy na jego zachowanie i sposób mówienia, no ale tak o sobie mówił. Nie znam jego historii, ale łatwo dało się wyczuć, że szuka tylko faceta. Nie dziewczyny. Po mnie też szukał faceta (no i znalazł, P. z Wrocławia, w mieście liczącym 340 tysięcy mieszkańców do kurwy nędzy), nie chciał pocieszenia od dziewczyny. Nie wiem jak u niego było wcześniej, czy najpierw miał dziewczynę, a potem, w którymś momencie życia zaczął myśleć o penisach - cholera wie. Liczy się fakt, że w tej chwili był po jednej stronie, gdy go poznałem, pachniał prawdziwym gejem na kilometr. Drugi przypadek, choć nie do końca będzie odpowiedni - pewna koleżanka. Choć teraz jest lesbijką, w liceum miała chłopaka, właściwie przez cały ten okres jacyś tam się wokół niej kręcili. Dopiero na studiach, a może jeszcze przed nimi, zaczęła mówić wprost o swoich biseksualnych rozterkach. W końcu ewoluowało to do takiej formy, że gdy wyjechała do innego miasta na studia, została otoczona samymi dziewczynami. I od długiego czasu jest w związku z jedną, o facetach nawet nie myśli.

Trzeci przypadek podobny, znajoma cały czas mówiła o sobie, że jest bi, ale kilka miesięcy temu poznała dziewczynę, w której się zakochała. Choć wcześniej jej jedynym seksualnym kontaktem z dziewczynami były dwa trójkąty, tak poza tym zawsze wokół niej kręcili się faceci. Spazmatycznie przeżywała brak wzajemności w uczuciach jakiegoś gnojka, zakochiwała się w następnych, ogólnie zachowywała się jak hetero. A teraz? Znajomi często lubią mówić, że ona jeszcze zatęskni za penisem, ale co jeśli to faktycznie jest tak, że wystarczy poznać odpowiednią osobę? Która będzie tą jedyną i całkiem ułatwi takiemu bi wybór? Co jeśli wielu homoseksualistów niepotrzebnie boi się bi? Bo przecież jeśli taki biseksualista zakocha się w facecie, to będzie widział tylko jego. Może to mrzonki, ale tak nakazują mi myśleć wyżej opisane osoby.

Dlaczego geje i lesbijki tak gardzą biseksualistami? Czują wyższość, uważając siebie za lepszych, bo określonych? Ukierunkowanych w jedną stronę? Magda powiedziała, że jej znajome nie mają z tym problemu, ale słyszała, że większość go ma. Ja też jedynie słyszałem o tym i uważałem to za stereotyp. Krzysztof jednak potwierdził, że to faktycznie ma miejsce. Tak samo grupa osób na fejsie, niezdolnych zaufać biseksualistom. Geje nie lubią bi. Taki jest fakt. Może to tylko strach przed nieznanym? Coś, czego nie rozumiemy, natychmiast uważamy za złe, chcąc schować strach jak najgłębiej. W trakcie dyskusji na fejsie wiele osób mądrze napisało, że nie wolno oceniać ogółu na podstawie kilku jednostek. To, że jeden nasz znajomy bi zachował się jak chuj, nie znaczy, że wszyscy tacy są. Bo to zależy od charakteru danej osoby, nie jej orientacji. Wiele z tego, co zarzuca się biseksualistom, można zarzucić i nam. A jak z wszystkimi stereotypami bywa - nie każdy gej to ciota w lateksie, nie każda lesbijka to groźnie wyglądające, wygolone babsko. Ale wielu gejów przecież też lubi sobie skakać z kwiatka na kwiatek i cholernie trudno nam jest stworzyć silny związek. Mimo tego my, geje i lesbijki, tak domagający się zaakceptowania, szacunku i tolerancji ze strony reszty społeczeństwa, nie potrafimy zdobyć się na to samo względem innych. Pogarda dla biseksualistów, szyderstwa z osób transgenderycznych. Kali kraść dobrze, Kalemu kraść źle? To taka niekonsekwencja, taka hipokryzja. Grupa osób łaknących zrozumienia, nie potrafi zrozumieć inności pozostałych, ale jakże podobnych grup.


Komentarze

  1. Dla mnie biseksualni faceci są jak średni krajowa. Każdy słyszał, ale kto miał z nimi kontakt?
    Mój były deklarował się jako bi. Przez nasze wspólne 3 lata nigdy nie obejrzał się za laską ani nie rzucił najmniejszego komentarza w stosunku do jakiejkolwiek dziewczyny. Jego biseksualizm polegał na tym, że był i koniec kropka.
    Poznałem kilku innych bi i zawsze było to samo. Może akurat mieli "fazę na facetów", kto wie.
    Jak dotąd, uważam ze bi to po prostu geje, którzy z jakichś powodów nie chcą przejść na tęczową stronę i podświadomie zostawiają sobie "furtkę" do normalności, bo choć jarają ich faceci, to w każdej chwili mogą przecież stworzyć "normalny" związek i rodzinę. Więc deklarują się jako bi. Bo bezpieczniej. Bo to jakieś takie normalniejsze.
    Nie wierzę w facetów bi. Nigdy nie spotkałem prawdziwego, a jedynie takich co raz kiedyś, w liceum, pocałowali dziewczynę. Sam całowałem się z dziewczynami, ale jakoś za bi się nie uważam.
    Na pocieszenie - ludzie uważają, że pieprzę głupoty.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Twój były jest przykładem tego, o czym pisałem - można być bi, ale kiedy jesteś z daną osobą, skupiasz się na niej. Wiem, że człowiek w związku nie staje się ślepy i widzi innych facetów/dziewczyny, ale jednak jest coś takiego, że liczy się tylko ta jedna osoba. Chyba o to w tym wszystkim chodzi? Ktoś w tej dyskusji na fejsie ładnie napisał, że nie zakochujemy się w... hmm... waginie albo penisie, ale w osobie. Co prawda słabo to się ma do homoseksualizmu i jakiejkolwiek innej orientacji, no ale jednak moim zdaniem coś w tym musi być.

      Co do tego, że bi to tylko geje, Mikołaj o tym pisał, że sam miał takie rozterki. Ja też miałem. Jak początkowo nawet nie mogłem myśleć o kobietach, tak później pojawiały się takie głupie myśli, że może jednak. Na dodatek jest też takie przekonanie u niektórych gejów, że każdego faceta można zbałamucić, nawet hetero. Zresztą oni często sami dają dziwne powody ku takiemu myśleniu. Skąd się bierze przekonanie, że większość osób ma w sobie coś z bi? Wszystko to wydaje mi się cholernie chwiejne.

      Usuń
  2. W UFO i Boga też ludzie wierzą. Czemu mieliby nie wierzyć w bi?

    OdpowiedzUsuń
  3. Legendarni ludzie bi ;) Tak możnaby powiedzieć o osobach, które naprawdę są bi, a nie tylko to deklarują.
    Jestem dziewczyną, jestem bi i jestem w związku z facetem bi. Nie udajemy swojej orientacji, nie jesteśmy niezdecydowani. Tak się złożyło, że spotkaliśmy się i funkcjonujemy jako para. Nie bronimy sobie nawzajem umawiania się z innymi (chodzi o kontakty homo), także nie można nam zarzucić pustych deklaracji.
    Udzielam się w wielu miejscach dla osób homoseksualnych i zawsze mam problem żeby wytłumaczyć, że jestem bi, nie oszukuję, jestem pewna swojej orientacji, a bedąc z dziewczyną nie wyobrażam sobie zdradzenia jej. Trudno to jakoś idzie i zawsze trafiam na grono osób, które po wyznaniu przeze mnie, ze jestem bi, nie wierzą w ani jedno moje słowo.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyli faktycznie nie macie lekko, ale nadal zastanawiam się, czy to wynika z tego, że ktoś został zraniony przez bi i nabrał jakiejś awersji do całej grupy (wtedy musiałoby być cholernie sporo takich osób, a wątpię, by to było możliwe), czy po prostu są to jakieś uprzedzenia tak trochę z dupy wzięte. Ciężko mi to zrozumieć, bo nic nie mam do bi i na wszystko patrzę jednak z boku ;-)

      Usuń
  4. Polacy mają wysoki poziom kultury, bo inna wersja wydarzeń byłaby absurdem. Polska to rozwinięty, tolerancyjny kraj Zachodu, dlatego Polakom przychodzi stosunkowo łatwo omawianie konstruktywie pewnych kontrowersyjnych. Akurat w Polsce jest całkiem wysoka wiedza ma temat seksualności, sami Polacy mają urozmaicone życie seksualne.

    OdpowiedzUsuń
  5. Sam jestem biseksualnym mężczyzną i cała ta awersja do nas ze strony homo to fakt niepodważalny. Tutaj muszę pochwalić lesbijki, bo one wprost mówią, że kobiety, które miały mężczyznę (uprawiały z nim seks itp) po prostu je brzydzą. Gejom natomiast to przeszkadza w tak małym stopniu, że chętnie nas przelecą, ale do związku to broń Boże.
    /Pozdrawiam, Kacper

    OdpowiedzUsuń
  6. Kilkakrotnie próbowałem "być" z biseksualista, coś na kształt związku.
    Rożni faceci, na rożnych etapach mojego i swojego życia (jestem po 50-tce) ale za każdym razem kończyło się tak samo - kłamstwa, zdrada ... ale najbardziej zaskakująca była zawsze ich niechęć a czasami wręcz pogarda, czasami do mnie ale jednak częściej do siebie. Kontakty urywały się nagle, zero komunikacji, żadnej rozmowy.... aż nagle po kilku tygodniach, miesiącach, latach pojawiali z powrotem "bo przecież byliśmy przyjaciółmi" - no wiec tak naprawdę chyba nigdy nie byliśmy przyjaciółmi. Bi to taka sobie frajda, zwłaszcza dla tych, którym bi wejdą w drogę.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

20. Nic się nie stało, a zdarzyć miał się cud.

6. Jesteś - a więc musisz minąć.

29. Zmęczenie materiału.