Kłamstwa i kłamstewka?
Kłamstwo zdąży obiec pół świata, zanim prawda włoży buty.
James Callaghan
Profile na fellow są naszymi wizytówkami. W jakimś stopniu dają innym jako takie pojęcie o nas samych, a jeśli są bardzo rozbudowane, nasz obrazek jest jeszcze pełniejszy. Szkoda tylko, że tak w nich kłamiemy i w rzeczywistości nie pokazują jacy naprawdę jesteśmy. Na przykład mamy profil jakiegoś atrakcyjnego studenta, króciutki opis, kilka zdjęć, cyferkowy opis - daje to pozornie obrazek chłopaka przystojnego, chyba mądrego (bo pisze pełnymi zdaniami, poprawnie i używa przecinków) i normalnie zbudowanego. I co z tego wynika? Gówno. A jak o wiele łatwiej by nam było, gdybyśmy już po zerknięciu na ten profil znali jego ogólną charakterystykę. Ogólną, bez jego historii, wszystkich wad i zalet, po prostu gdybyśmy widzieli jego charakter - że jest dowcipny, ale w taki swój niecodzienny sposób, że za bardzo lubi mówić o sobie, że jest cyniczny i kąśliwy, ale też zaskakujący, że czasem jest jak taki wredny wampir, który krew wypije, ale dziury nie zrobi, tak dojebie, że nawet tego nie zauważymy. Profile są naszymi wizytówkami, ale... albo niewypełnionymi albo wypełnionymi po brzegi kłamstwami. Mimo wszystko to od nich w dużej mierze zależy poziom naszej atrakcyjności na portalu.
1. Zdjęcie.
Zaczynając od podstaw, pierwszy powinien być nick, ale wszyscy doskonale wiemy, że najważniejszy dla nas jest ten mały kwadracik i nawet jeśli obok niego jest powalający opis, najpierw patrzymy na zdjęcie. Zawsze, bez wyjątku. Bo jest malutką namiastką poznawania osób na żywo, od razu widzimy jak ten ktoś wygląda, zupełnie jak na ulicy, w autobusie, w klubie - naszą uwagę przykuwa dobrze ubrany facet, przystojny, może brodaty, z boską fryzurą. Wodzimy za nim wzrokiem i modlimy się, by był gejem i by na nas spojrzał, zachwycił się nami. By i on nie mógł oderwać od nas wzroku. Zdjęcie to ważny fundament profilu. Niektórzy nie zdają sobie z tego sprawy, inni z kolei aż za bardzo, wstawiając zdjęcia swoich przyrodzeń i nieatrakcyjnych pup. Jeśli zależy nam na zainteresowaniu ze strony wielu facetów, musimy mieć zdjęcie profilowe. Należy pamiętać, że wiele osób przeglądając profile online, u góry zaznacza magiczną opcję, by wyskoczyły jedynie te ze zdjęciami. Poza tym trzeba zdawać sobie sprawę z tego, o czym już wiele razy pisałem - faceci to wzrokowcy. I że cholernie ważna jest magiczna zasada: Przyciągnij mnie wyglądem, zatrzymaj charakterem.
Zdaję sobie jednak sprawę z tego, że wiele osób nie chce się pokazać całemu portalowi - boją się rozpoznania na mieście albo fałszywych kont zakładanych przez pieprzniętych homofobów czy innych psycholi, którzy mogliby im później narobić problemów. Ewentualnie osób, które mogłyby gdzieś wstawić te ich zdjęcia. Na to jednak też jest sposób - zdjęcie, które nie pokazuje nas w pełni. Ja zazwyczaj wstawiam takie, na którym widać głównie moje oczy. Wielu je chwaliło, wielu do mnie przyciągnęły. Inni wstawiają zdjęcia ust, brody, delikatnego zarostu, całej sylwetki bez twarzy, pleców... Można kombinować. I mam wrażenie, że to nawet jest lepsze od pokazania twarzy, bo przecież pokazujecie się, ale nie do końca, inni muszą Was odkryć. Nieznane przyciąga, kusi. A na tym portalu należy kusić cały czas. Tylko sekret tkwi w tym, by i poszczególne fragmenty naszego ciała, które pokazujemy w profilowym, były atrakcyjne. Trzeba pamiętać, by wstawiane usta nie były dwiema glizdami, które bardziej odrzucą niż przyciągną i mało kto zechce je pocałować. By zdjęcie sylwetki nie pokazywało wystającego brzucha albo odwrotnie - chudej klaty bez grama mięśni. Pokazujemy to, co w naszym wyglądzie najlepsze.
I doskonale wiem o tym, że wiele osób ma problem z atrakcyjnością. Dobra, krótko mówiąc nie są atrakcyjni. Wtedy przypominam sobie to nowe powiedzenie: Nie ma ludzi brzydkich, są tylko biedni. Ja bym je zmienił na: Nie ma ludzi brzydkich, są tylko mało kreatywni. Pieniądze wiele ułatwiają, ale nawet bogacz może nie mieć gustu i wyglądać jak ostatnia pierdoła w brzydkiej koszuli, źle dobranej fryzurze, koszmarnych okularach. I na odwrót - biedak może mieć zajebisty gust i bez wielu banknotów w portfelu świetnie się ubrać, od tego są lumpy i promocje. I pamiętajcie, że już dawno mamy za sobą czasy, gdy wstyd było wejść do takiego szmateksu. Chętnie powtarzana legenda głosi, że w niektórych można znaleźć perełki, których nie znajdziemy choćby i w najdroższym sklepie, ale głównie możemy tam znaleźć te same ciuchy, które mamy w wielu sieciówkach, ale w cenach, które nie odrzucą. Dlatego chciałbym powiedzieć ludziom, którzy uważają się za brzydkich, by pamiętali, że mało kto rodzi się modelem. Nad sylwetką trzeba pracować, ciuchy dobierać w rozsądny sposób, odrzucać te, które wyglądają tak, jakby nam je matka wybrała, pomyśleć nad fryzurą i... ważne, pozować do zdjęć w fajny sposób. Mało kto zechce napisać do takiego wujka Staśka ze zdjęcia, który stoi jak mimoza na tle jakiegoś ładnego parku czy pałacyku, chociaż ma tylko dwadzieścia pięć lat. Bądźcie kreatywni!
Najgorsze co możecie zrobić, to wstawić zdjęcie z internetu. Nie róbcie tego!
A jeśli już koniecznie chcecie się pochwalić swoim pięknym ciałem, zróbcie to w zajebisty sposób. Widziałem na fellow wiele zdjęć nagich facetów, ale tak zrobionych, że mi szczena opadła, nie skrzywiłem się z pogardą na ich widok. Być może tu wkracza artyzm... ale na pewno też pomysłowość i chęć pokazania siebie w sposób niecodzienny i niezwykły. Malowane ptaki są najbardziej pociągające, choć też najbardziej podatne na zadziobanie przez szare, nudne i zazdrosne stado, to jednak tylko one przykuwają uwagę. Gra świateł, cienie, niedopowiedzenia, umyślne zakrycia, oryginalne pozy. Jedynym ograniczeniem jest Wasza wyobraźnia.
2. Nick.
Śmiać się chce, gdy się niektóre widzi. Wiele nie pozostawia żadnych złudzeń co do intencji ich autorów, szukających SexuTeraz albo posiadających DelikatnąPupcię. Rozpisywać się na ten temat nie będę, bo i nie ma za bardzo o czym. Powiem tylko, że najważniejsze to uniknięcie ośmieszenia. Nawet jeśli szukacie na fellow szybkiej i łatwej przygody, nie mówcie o tym wprost w nicku.
3. Opis.
Ach. Tu dopiero jest wielkie pole do popisu. Ja próbowałem różnych opcji, ale jednak od początku i niezmiennie bardziej mnie kusiło wstawianie długich opisów i właśnie wtedy cieszyłem się największym zainteresowaniem. Jest wielu wrogów takich opisów, leni, którzy nie chcą ich przeczytać widząc zdań więcej niż jedno. Prostaków, którzy chcą wszystkie profile przejrzeć na szybko, teraz, w jednej chwili. Ale są też ludzie inteligentni, na których uwadze zawsze zależało mi najbardziej. To dla nich robiłem takie opisy. Właśnie pisząc takie krówska (ale też bez przesadyzmu, może ze trzy albo cztery akapity) przyciągałem osoby takie jak P., Michał, Mikołaj. Co prawda później najlepiej na tym nie wychodziłem, ale liczy się to pierwsze wrażenie i przyciągnięcie ich do siebie. Po takich długich opisach wielu facetów chciało mnie poznać. Widzieli moje zdjęcie profilowe, zerkali do opisu, czytali go i musieli się odezwać. Właściwie to zazwyczaj oni pisali, bo należę do tych nieśmiałych osób, często nazywanych księżniczkami, które nie odzywają się jako pierwsze. Nie robię tego jednak z dumy czy próżności, ale ze strachu - kiedyś próbowałem pisać jako pierwszy, ale z moim szczęściem zawsze trafiałem na okazy kurewsko wredne i z każdym kolejnym razem traciłem ochotę na tę zabawę.
W moim opisie też umieściłem hasło do pozostałych zdjęć. Taka mała pułapka, trochę wredna. Z jednej strony pokazuje mi, kto nie przeczytał tego opisu, gdy pada pytanie o hasło, z drugiej to dla mnie cholernie wygodne. Nie każdemu się spodobam, nie mam twarzy modela, muskularnego ciała. Zobaczą profilowe, zerkną do opisu, znajdą hasło, zobaczą pozostałe zdjęcia i mnie, a wtedy sami zadecydują czy się odezwać. Dzięki temu w pewnym sensie mogę uniknąć jednej z bardziej niezręcznych sytuacji w trakcie rozmowy, gdy fajnie się pisze, a w końcu postanawiamy wymienić się hasłami i wtedy... UPS. Mam z głowy strach, że się nie spodobam, bo jeśli napisali, powiedzieli, że widzieli hasło i zdjęcia... to dla mnie miłe.
Opisy powinny nas innym pokazać w sposób jak najlepszy. Niestety rzadko to robią. Wielu facetów wychodzi z założenia, że nikt ich nie czyta, więc nie ma potrzeby czegokolwiek tam pisać. Jeszcze inni twierdzą, że sami siebie nie mogą opisać albo że tylko w trakcie rozmowy można ich poznać. Błąd. Oczywiście z tą rozmową i spotkaniami to prawda, głównie na nich możemy się najlepiej poznać, ale jeśli chcemy, by odezwał się chłopak inteligentny i mądry albo by nam odpisał, musimy mieć jakąś namiastkę siebie, opis choćby kilkuzdaniowy. To jak takie ciasteczko zostawione w otwartej klatce, którą zamykamy natychmiast, gdy znajdzie się w niej ofiara. Jednak opisy też nie mogą być takie oczywiste i zdradzać zbyt wielu informacji o nas. Powinny pokazać ogólny zarys, ale tylko po to, by wiedzieli, że warto z nami rozmawiać. Najważniejsze to znaleźć złoty środek. Jeśli chcesz, rozpisz się na swój temat, ale bez przesady, niech to nie będzie opis długości mojego wpisu! Z całymi tekstami piosenek, wierszami albo - o zgrozo -obrazkami stworzonymi ze znaków interpunkcyjnych. Jeśli nie chcesz nic o sobie pisać, nie pisz, wstaw tylko jakiś tekst, który ich zmusi do myślenia albo zapytania Cię, co miałeś na myśli. Opis, jak zdjęcie, daje wiele możliwości, kryje w sobie cholernie spory potencjał. Opis jest uzupełnieniem złotej zasady o przyciąganiu i zatrzymaniu. Zobaczą ładne zdjęcia, ale nie wszystkim to wystarczy.
Problemem fellow jest ten podział na przystojnych - głupich i brzydkich - mądrych. O atrakcyjności już pisałem. Ale co z osobami, które nie potrafią ładnie pisać, które nie wiedzą co mogłyby tam umieścić? To duży problem, Tołstoj powiedział, że Byle jak pisać, to byle jak myśleć. Zgadzacie się z tym? Czy wystarczy przeczytać trochę książek? A może tak po prostu jest, że nie każdy będzie miał tę zdolność opisania siebie i w ogóle inteligentnego pisania i nic się na to nie poradzi?
Dlatego jest chyba wiele osób opisujących się w najgorszy możliwy sposób. Najbardziej żałosny tekst jaki zobaczyłem: Podobno przystojny. No kurwa mać, jak można tak o sobie pisać? To taka niby skromność, że oni sami siebie nie nazywają przystojnymi, tylko inni? No ale właśnie to robią, pisząc coś takiego. Na dodatek zazwyczaj ta "cudza opinia" jest bardzo na wyrost. Kocham też przymiotniki: Normalny, spokojny, czuły. Matko moja. Równie dobrze mogliby napisać: Jestem człowiekiem, jestem mężczyzną, jestem gejem. Po najmniejszej linii oporu, bez żadnego wysiłku. Jednym słowem - nuda.
4. Cyferkowy opis.
Lubimy tu kłamać, czasem nawet nieświadomie. Kiedyś sam się w domu zmierzyłem i wyszło mi, że mam metr osiemdziesiąt. Tyle więc wpisałem sobie w profilu. Później zmierzyła mnie przyjaciółka i wyszło, że mam metr siedemdziesiąt pięć. Zmieniłem natychmiast ten numerek w profilu, ale dziwnie się poczułem. A jak to jest z innymi? Też nieświadomie sobie zawyżają wzrost? Ujmują kilogramów? To trochę zabawne, że co drugi facet na fellow wpisał sobie w profilu, że mierzy równo metr osiemdziesiąt i waży osiemdziesiąt kilogramów. Sporo takich profili widziałem. Ale najbardziej mnie śmieszą narcyziątka, opisujące swoją sylwetkę jako atletyczną czy muskularną, jednocześnie wstawiając zdjęcia, na których widać wyraźnie, że chyba ostatni raz ćwiczyli na lekcjach WF'u. Podziwiam za skromność osoby, wpisujące sobie sylwetkę normalną, choć na zdjęciach widać wyraźnie, że jest co najmniej atletyczna. Mam też zawsze problem z rozróżnieniem atletycznej od muskularnej... Atletyczna to po prostu taka ładna, zadbana, z lekko zarysowanymi mięśniami,? A muskularna? Mięśnie jak napompowane? Cóż, chyba nie ja jedyny mam ten problem. :-)
5. Kogo szukam?
Dla mnie ta rubryka zawsze stanowi problem. Czasem opisywałem dokładnie swój ideał, ale to chyba bardziej odstraszało niż zachęcało, bo mało na fellow wysokich brunetów z brodą. Czasem wpisywałem po prostu, jakiego typu człowieka szukam. No i to już mniej odstraszało, wyglądem bali się podołać, charakter, choć nawet do nich nie pasował, w ogóle ich nie odstraszał. Pisałem, że nie szukam pierdoły, że szukam silnego psychicznie faceta, który będzie dla mnie oparciem ale też trochę wyzwaniem, no takie pitu pitu. Skończyło się na cytacie z Alicji w Krainie Czarów, jej rozmowie z Kotem-Dziwakiem, którego pytała o drogę. Enigmatycznie, zagadkowo, problem z głowy. Mimo wszystko nie ma chyba dla mnie bardziej irytującej rubryki, nigdy nie wiem co mógłbym tam wpisać.
Nasze profile są pełne kłamstw, ale kłamstw potrzebnych na jakąś chwilę, byśmy mogli ich przyciągnąć do siebie, a później to już jakoś się potoczy. Wstawiamy zdjęcia najlepsze jak się da, pokazujące nas przystojnymi, choć w rzeczywistości wyglądamy troszkę gorzej. Ale tak jest nie tylko na fellow, wystarczy zerknąć na fejsa, na naszych przyjaciół i znajomych. Opisy pokazujące inteligentnych i mądrych, takich cud miód, ale czasem taki wygadany w opisie ma niewiele do powiedzenia w rozmowie albo co gorsze - na żywo. Pozornie miły okazuje się największym gnojem. Pozornie wredny chuj może być jedną z bardziej miłych osób, z jakimi rozmawialiśmy. Nie ma co się rozpisywać, to cały system, w który się wkręcamy z chwilą założenia konta. Gra pozorów. Teatrzyk, w którym chcemy przybrać jak najlepszą rolę. Robimy te swoje wizytówki, ale wiele i tak wyjdzie w trakcie rozmowy, spotkania, również wtedy, gdy pojawią się problemy. W końcu zawsze przychodzi taki moment, gdy ludzie pokazują prawdziwe oblicze, bo każde kłamstwo, choćby i malutkie, biega na bardzo krótkich nóżkach i to tylko kwestia czasu, gdy wyrżnie orła. Miejcie to na uwadze, ale i nie miejcie oporów przed poprawianiem swojego wizerunku. Każdy orze jak może, każdy chce się tam sprzedać jak najlepiej.

Randkowanie i zaloty zawsze opierają się na kłamstwie, na grze. Tak jak tańce godowe u zwierząt. Kiedy już rajski ptak przyciągnie partnerkę, nie tańczy przecież do końca życia. Udajesz przed kimś trochę lepszą wersję siebie, żeby zrobić odpowiednie wrażenie. Z czasem ufasz komuś na tyle, że dajesz się lepiej odkryć. Normalne. Fellow i internet po prostu dają większe możliwości na tym polu.
OdpowiedzUsuńNic dodać, nic ująć!
UsuńNie mogę sie jedynie zgodzić z ukrywaniem twarzy. Rozumiem to tylko w sytuacji osób medialnych. W większości przypadków obnaża to po prostu jakąś formę niedojebania danej osoby. Dla mnie strasznie irytujące jest rozmawianie z Sauronem albo czołówką RHPS. Nie wiem co jest fajnego w przestraszonych paranoidalnych ciotkach, bojacych się, że jakaś tajemnicza siła znajdzie ich twarzyczki na fellow i dojedzie w życiu nie-cyfrowym. Albo ukrywanie twarzy za wielkimi okularami przeciwsłonecznymi, myśląc, ze jest się nierozpoznawalnym. Moim zdaniem udział w portalach randkowych powinien wymagać sprawdzonego przez administrację zdjecia twarzy.
OdpowiedzUsuń:D
UsuńOd tego w sumie mamy też hasła, byśmy mogli na profilowym dać taką małą namiastkę, wersję demo, zaciekawić i skusić do poproszenia o pokazanie pozostałych. Ale rozumiem irytację, często takie sytuacje prowadzą do rozczarowań, bo rozmawia się miło i świetnie, aż w końcu musimy zobaczyć z kim rozmawiamy, a wtedy często mina nam rzednie, bo wygląd nie jest adekwatny do poziomu rozmowy i inteligencji danej osoby. Trzeba też pamiętać, że nie każdy ma taką odwagę i już samo pojawienie się na takim portalu to dla takiej osoby coś wielkiego. Wiem, dla niektórych to kalectwo, ale jesteśmy różni. :-)
Kto chce, pokazuje twarz, dupę czy tam stopy, a kto nie chce, nie pokazuje nic. Po co się spinać? x)
OdpowiedzUsuńNiektórzy mają to w naturze i nie mogą się oprzeć... :P
UsuńMy, ludzie, w ogóle za dużo się spinamy, ale fellow bije rekordy. Wieczne marudzenie, że głupi, brzydcy, napaleni, zboczeni, przegięci, aroganccy. No zawsze znajdzie się powód, żeby pomarudzić. Zostaje niewiele wolnego czasu na znalezienie partnera x)
OdpowiedzUsuńBo są rzeczy ważne i ważniejsze! :-)
UsuńWpisy masz ciekawe, ale w komentarzach coś się nie wysilasz.
OdpowiedzUsuńDziękuję. :-) Uważam, że nie ma sensu się rozpisywać tylko po to, by powtarzać to co Ty już napisałeś. Zgadzam się z tym, więc co tu jeszcze dodawać? :-)
UsuńNa przykład, że jestem boski i nigdy się nie mylę.
OdpowiedzUsuńKomplementowanie nigdy mi nie wychodziło, wybacz.
UsuńPoprawka do: 4. Cyferkowy opis.
OdpowiedzUsuń"To trochę zabawne, że co drugi facet na fellow wpisał sobie w profilu, że mierzy równo metr osiemdziesiąt i waży osiemdziesiąt kilogramów".
Deklarowane dane użytkowników Fellow z dn. 4.07.2014 r.
Wzrost 180 cm = 14,79% tj. 19.032 użytkowników.
Średni wzrost mężczyzn w Polsce wynosi 178 cm.
Średni wzrost użytkowników fellow wynosi 179,8 cm i jest zawyżony o 1,8 cm średnio u każdego użytkownika.
Waga 80 kg = 7,72% tj. 9.933 użytkowników.
Średni współczynnik BMI użytkownika fellow:
Średni wzrost użytkownika fellow - 179,8 cm ≈ 180 cm.
Średnia waga użytkownika fellow - 74,46 kg ≈ 74 kg.
Średni BMI = 22,84.
Kolejna aktualizacja danych już 4.07.2015 r.