Pedaliada cz.2

źródło pierwotne: gayinfluence.blogspot.com

Po aktywnej mieszance czas opisać grupę, do której sam należę, niestety. Geje aktywni są na nieco lepszej pozycji - omija ich ból i dyskomfort, ale też ciut upokarzająca rola facetów zachowujących się jak kobiety. W końcu już w starożytności wielu mężczyzn mogło być gejami, nawet władcy tacy jak faraonowie czy cesarze rzymscy. Najważniejsze, by w seksie nie przyjmowali roli pasywnej, utożsamianej z niewieścią, tak niewiele mającej wspólnego z męskością, właściwie zaprzeczającą jej. Hańbą była rola mężczyzny uległego i - nie wiem, dlaczego nie mogę przestać używać tych określeń - przyjmującego i rozkładającego nogi. A jednak bez pasywów nie byłoby aktywów. Gdy dwóch gejów się spotka, któryś musi być na dole, zawsze. Poznałem kiedyś pewną parę, dwóch aktywów, męskich, o których nikt nie pomyślałby, że są gejami. Związek trwał kilka lat, był nawet bardziej, niż udany. A jednak dobiegł końca, bo wreszcie zrozumieli, że to nie powinno polegać na tym, że cały czas szukają do łóżka trzeciego, który posłuży im za tyłek i usta do wyruchania. Zazdroszczę uniwersalnym, nawet sobie nie wyobrażacie, jak bardzo.

2. Pasywni.
Geje pasywni na Fellow to różnobarwna mieszanka. Od zniewieściałych chłopców, po ogromnych twardzieli. Co ciekawe, wielu unika oficjalnego informowania całego świata o swojej roli w łóżku - gdy widać, że facet na Fellow nie ma zaznaczonej tej opcji, można od razu się domyślić, w czym rzecz. Szczególnie, gdy widełkami wiekowymi ogłasza, że szuka starszego od siebie i wprost mówi, że nie szuka "ciotuń z torebuniami". Kompleksy, kompleksy, kompleksy. Geje pasywni są na nie podatni bardziej, niż jakakolwiek inna grupa.

2.1. Cukiereczek - najbardziej nielubiany przeze mnie chłopak na Fellow. Nastolatek, który wpisuje sobie, że ma dwadzieścia lat, a w opisie deklaruje, że ma jedynie szesnaście. Oblega pierwsze strony wyszukiwarki, bo jego konto jest trwałe, jak obietnica zakochanych. Pojawia się i znika. Krzyczy, jak bardzo nienawidzi tego portalu, jak żałuje czasu spędzonego na nim, ale po chwili i tak wraca, bo za bardzo tęskni za tym zainteresowaniem ze strony mężczyzn. Dlaczego tak bardzo go nie lubię? Bo niestety należę do spokrewnionej kategorii, a jej przedstawiciele cały czas przypominają mi, że się starzeję.

Zdjęcia i opis:
Zdjęcia przykuwają uwagę już z daleka. Na profilowym koniecznie musi być samojebka z przymrużonymi oczami, przygryzioną lub rozchyloną wargą, lwią grzywą, okularami przeciwsłonecznymi, fajką. Gdy jest starszy, koniecznie musi pochwalić się swoją brodą, bo wie, jak bardzo jest na czasie facet lumberseksualny. Nie wie tylko, że to ma być facet, nie chłopiec. Każde zdjęcie oczywiście musi być z odpowiednim filtrem, najlepiej z Instagrama. Opis nie powala na kolana, to właściwie taka malutka, seksualnie antagonistyczna wersja Ciasteczka z poprzedniego wpisu. Lubi wstawić fragment tekstu jakiejś piosenki, link do niej, i informację, że jest zwykłym chłopakiem, no i po prostu napisz, gościu, a nie patrzysz jak sroka w gnat.

Rozmowa:
Nie będzie dla Was rozczarowaniem, jeśli napiszę, że jest ona rozczarowaniem. Chociaż może nawet nie? W sumie wielu starych wyjadaczy Fellow wie, że inteligencja rzadko dorówna tam urodzie, to i oczekiwań wielkich nie mają. Chłopaczek nie ma wiele do powiedzenia. Z uwielbieniem pisze "xD", debilne skróty "Tb", "Cb", "wgl" i tak dalej. Jest z siebie zadowolony i sprawia wrażenie takiego pustaka, co to niepotrzebnie w liceum albo i gimnazjum zaczął chodzić do klubów i korzystać z wszelkich uroków życia. Jakby to powiedziała moja mama - zdecydowanie za wcześnie poczuł wolę bożą. Taka puściutka dzieciaczynka. Mimo wszystko z zawzięciem szuka miłości swojego życia. Zakochuje się w każdym przystojnym facecie, jaki poświęci mu choć odrobinę uwagi, za początek związku uznaje moment poznania się na żywo, a po dramatycznym rozstaniu bawi się w Króla Dramatu (który jest tylko jeden, nie oszukujmy się - ja). Jak wcześniej wstawiał na Fejsie zdjęcia ze swoim Dziubaskiem, tak potem można tam znaleźć jedynie smutne piosenki pokazujące, jak bardzo jest zraniony.

Wygląd:
To mu trzeba przyznać - wie, jak o siebie zadbać. Gdy spotkacie go na żywo, zobaczycie chłopaczka w ciuchach z sieciówek (Zara przede wszystkim), konieczne rurki, piękna koszula (jeszcze rok temu modne były z tymi drobnymi motywami kwiatowymi, mini cukierkami albo innymi duperelami, obecnie na szczęście wraca się do jednolitych), ewentualnie bluza z zajebistym nadrukiem kota, lwa, pazłotka, marihuany, tudzież taka koszulka. W wielu przypadkach lubi fullcapy, jeansowe kurtki, air maxy (nadal nie wiem, jak wyglądają), vansy, conversy... Chryste, dlaczego ja to wszystko wiem? I tatuaże, przede wszystkim. Jak tylko osiągnie pełnoletność, musi sobie zrobić jeden. Potem drugi, trzeci, czwarty... bo tak to jest, moi drodzy - wielu widzi u wszystkich śliczne tatuaże, myślą sobie, że zrobią jeden, ale na jednym to się rzadko kończy. Niestety mało który widzi, że dzisiaj co drugi gej biega z małą koroną, jelonkiem, kotem, skomplikowanymi figurami geometrycznymi, liniami... Potrafią zniechęcić do zrobienia tatuażu jak banda dresów mających wyblakłe, aż zielone poczwary na swoim ciele, robione w domu przez specjalistę z kryminału. Mimo wszystko to jest teraz na topie. Brody, tatuaże, no i lwie grzywy. Fryzura na Hitlerjugend, czasem też nazywana "na Macklemore'a"... Jest dla mnie jak ten Ekskluzywny Menel, w którym z początku się kochałem, a później nawet nie mogłem na niego patrzeć. Facet piękny, z idealną fryzurą, sylwetką, głosem i ciuchami. Śliczny i słodki jak cukiereczek. Niestety od słodyczy w nadmiarze może zemdlić każdego. Nagle zaczął pojawiać się wszędzie - dosłownie. Widziałem go w gazetach, w telewizji, słyszałem o nim w radiu. I wtedy do mnie dotarło, że jest zbyt piękny, aż do porzygu. Facet mimo wszystko powinien być przystojny, nie piękny jak obrazek, niech ma jakąś skazę na wyglądzie. Z Cukiereczkiem jest tak samo, jest obecny w każdym dużym mieście, widzimy go na ulicy, w klubach, na Fellow i na Fejsie. Na tym drugim uwielbia komentować strony takie jak Vogule Poland, Mnie śmieszy czy profil Magdy Gessler, tworzącej posty jakby pod wpływem narkotyków. Jest dla niego boginią.

2.2 Mądry brzydal - przeciwieństwo wyżej wspomnianego. Z jednej strony farciarz, z drugiej pechowiec. Farciarz, bo nie jest pusty ani zepsuty. To fajny chłopak, który ma ogromny potencjał. Pechowo rzadko potrafi go wykorzystać.

Zdjęcia i opis:
Zdjęcia pochowane, oczywiście. Na profilowym, jeśli cudem je posiada, ma piękną jak noc, zwykłą koszulkę z nadrukiem godnym podstawówki w latach 90-tych. Bardzo rzadko chwali się twarzą, nawet pod hasłem - lubi zdjęcia, gdzie nie zobaczymy go zbyt wyraźnie. Widać po nim, że w dupie ma powiedzenie: Jak cię widzą, tak cię piszą, a to błąd, ogromny. Opisem nadrabia wiele. I to bardzo. Lubi się w nim rozpisywać, opisując siebie najlepiej, jak tylko się da. Od razu da się zauważyć, że w przeciwieństwie do Cukiereczka, w szkole czas poświęcał książkom, więc potrafi ładnie pisać, czym przysparza sobie wielu fanów (do momentu wymiany haseł).

Rozmowa:
Często jest obecny w internecie już od podstawówki, grając w te wszystkie RPGi i strategie. Zaczynał jako półgłówek, ale teraz całkiem nieźle sobie radzi. Od dawna wysłuchuje od starszych facetów, jaki to jest inteligentny, jakie ma bogate słownictwo. Jak oni mają wrażenie, że rozmawiają ze swoim równolatkiem, a nie dzieciakiem z liceum. To go wpędza w malutki narcyzm, bo wtedy doskonale zdaje sobie sprawę z tego, że jest inteligentny, a na Fellow inteligencji zbyt wiele nie ma. Na szczęście, jak pisałem, nie jest zepsuty, może jedynie delikatnie uczy się ironii i sarkazmu, ale wciąż nie czuje przewagi nad Cukiereczkiem. Mądry chłopak, który chce z kimś zbudować normalny związek, niestety wybiera źle. Czasem też ulega pokusie i wskoczy do kilku łóżek. Bo penisa nie oszukasz. Mimo wszystko rozmowy z nim są najlepsze i niezapomniane, długie jak cholera. Czasem tylko nużą, bo człowiek jest zmęczony czy po prostu nie ma ochoty się rozpisywać, a tu dostaje znowu taką małą krowę, do której musi się odnieść. To taka młoda wersja aktywnego Inteligenta.

Wygląd:
Boli najbardziej. Przez wieczne siedzenie w domu często ma nieładny brzuszek lub wręcz przeciwnie - jest zachudzony. Nie dba o siebie, nie potrafi. Ma bardzo zły gust. Niestety jako pasyw, ma skłonność do ubrań typowo gejowskich, ale w pełni ewoluuje to, gdy ma 30 lat. Wtedy robi się z niego taki typowy gej, którego często można spotkać w klubie. Facet w obcisłej koszulce z targu z jakimś głupim napisem, w zwykłych jeansach, ale też obcisłych, z kałdunem spiętym paskiem. Ale spokojnie, ktoś taki ma ogromną szansę na inną ścieżkę ewolucji.

2.3. Mądry Cukiereczek - jak łatwo się domyślić, jest to połączenie powyższych typów. Inteligentny chłopak, który w końcu wyszedł do ludzi, przy których zaczął się zmieniać. Lepiej ubierać, zaczął być towarzyski, zmienił fryzurę, poszedł wreszcie do dermatologa, by pozbyć się niemiłych niespodzianek na twarzy. To może zawrócić w głowie. I może zepsuć bardziej, niż cokolwiek innego. Wyobraźcie sobie takiego faceta, na którego miło popatrzeć. I on doskonale zdaje sobie sprawę z tego, jak wygląda, widzi, jak na niego patrzycie. Na dodatek jest piekielnie inteligentny, więc towarzyszy mu ciągle taki ironiczny uśmiech. Gdybym miał się określić, pewnie umieściłbym się w tej grupie. Pomyślicie - cwany próżniak, ale to nie do końca taka bajeczka pt. Brzydkie kaczątko. Kiedy pomyślę o tym, jak wyglądałem kilka lat temu... czasem nawet za tym tęsknię. A wiecie dlaczego? Nie wspomniałem o jednym - brzydale nie są ani zniewieściali, ani męscy. Są po prostu schowani przed światem i ludźmi, tacy nijacy, kryją się za murem. I ja też taki byłem. A teraz? Może nie mam piszczącego głosu, nie muszę być zmanierowany i mieć złamanego nadgarstka. Ale gdy pojawiły się te lepsze ciuchy, dopasowane spodnie, koszule, gdy plecak został zastąpiony torbą, uświadomiłem sobie, że po mnie widać, kim jestem. Nie muszę nic mówić, nie muszę nic robić, tylko stać i wyglądać. Może to dlatego Mikołaj tak się zdziwił, gdy mu powiedziałem, że wciąż lubię sobie pograć w Crusader Kings II, Mount&Blade czy Wiedźmina. 

Poza tym, jak powiedziałem, pojawia się próżność i narcyzm. Chłopak, o którym własna matka mówiła, że jest przeciętny, gdy lepiej wygląda i tak zacznie słuchać setek komplementów od tłumów facetów, zaczyna być z siebie zadowolony. Przez cały czas to było dla niego niedostępne, unikał randek, bo pewnie czuł się tylko w internecie, gdzie mógł kreować się na geniusza, a wygląd nie miał za bardzo znaczenia. To jak dotarcie windą na wysoki szczyt, z którego bardzo łatwo spaść w przepaść zepsucia. No i zgorzknienie chyba nigdy nie zniknie, zawsze jest to wrażenie, że nie wygląda się wystarczająco ładnie, bo jeden ma takie piękne, gęste włosy, drugi idealną sylwetkę, a jeszcze inny wszystkie ciuchy od polskich projektantów. Ktoś taki zaczyna być uzależniony od komplementów, są dla niego jak nikotyna dla palacza. Potrzebuje ich przez cały czas, by nieustannie czuć się pewnie, inaczej złamie się jak gałązka.

2.4 Pasywny Tatuś - niewiele różni się od przedstawiciela bliźniaczej, aktywnej grupy. Ale takich facetów bałem się od dzieciństwa, widząc 40-latków w sklepie czy autobusie, od których homoseksualizmem biło na kilometr. Jedyna myśl: Nie chcę tak skończyć. Błagam, tylko nie to. Bo wiecie, pod tym względem mam trochę konserwatywne i zaściankowe myślenie. Tak jakby uległość w seksie moim zdaniem w pewnym wieku już nie wypada, trzeba z tego wyrosnąć, a widok starszego faceta posuwanego przez młodego chłopaka jest dla mnie co najmniej obrzydliwy i nie na miejscu. To kuriozum, którego mój umysł nie jest w stanie ogarnąć. No ale co - termin ważności każdego pasywa kończy się po przekroczeniu 40-tki? Z jakiej racji?

2.5 Zwykły chłopak - rozpisywanie się na jego temat jest co najmniej bezsensowne. Nie ma żadnych przegięć w jedną czy w drugą stronę. Może nie wygląda jak młody bóg, za to jak normalny chłopak z sąsiedztwa. Może nie wyśle nam małego elaboratu i niekoniecznie musi być cholernie inteligentny, za to jak każdy inny, bez problemu może nas wciągnąć w powszechnie znaną gierkę: Kto pierwszy się wkręci, przegrywa.

Bo gracze są różni. Na Fellow przyciągają się przeciwieństwa i podobieństwa, faceci pstrokaci jak papugi i zwyczajni, pełni nudy. Bez względu na to, wszyscy walczymy o to samo, nagroda i kara jest zawsze ta sama. Wkręcisz się jako pierwszy - przegrywasz, wypadasz z gry i musisz znaleźć nowego rywala. Wygrasz i go odrzucisz - to tak naprawdę nic nie zyskasz, bo nadal będziesz sam, a za jakiś czas pomyślisz sobie: A co, jeśli to było to? Awansujemy i spadamy ze stołków, cały czas staramy się nie wypaść z obiegu, bo chociaż plansza o nazwie Fellow jest miejscami cholernie skomplikowana i trudna do przebycia, a rywale czasem nie do pokonania, to jednak stawka jest ogromna - możemy zyskać szczęście, choćby na kilka pięknych lat. Chociaż sam chwilowo jestem trzymany w szachu, ściskam za Was kciuki i lecę popykać w M&B.


Komentarze

Popularne posty z tego bloga

20. Nic się nie stało, a zdarzyć miał się cud.

6. Jesteś - a więc musisz minąć.

29. Zmęczenie materiału.